John Grisham: „Samotny wilk”||Ostatni sprawiedliwy

sam wilk bl

Czy wiecie, dlaczego w klasycznym kryminale noir bohaterem jest prywatny detektyw? Jeśli tak, przeskoczcie kilkanaście najbliższych linijek i czytajcie dalej. Jeśli nie, posłuchajcie. Postać prywatnego detektywa była po prostu konsekwencją czasów, w których żyli twórcy czarnego kryminału oraz czasu, w jakim osadzali akcję swoich powieści. Były to czasy wyjątkowo niespokojne, naznaczone rozkwitem przestępczości oraz zupełnej bezsilności policji w zetknięciu ze zbrodniczym półświatkiem. Ponadto kwitła korupcja, również w policji, a mundur policyjny zwykłym obywatelom wcale nie kojarzył się z praworządnością. Wręcz przeciwnie. Zwyczajni ludzie po prostu nie ufali policji, a nawet jeśli w świecie policyjnym zdarzały się przykłady sumienności, to dążenie do sprawiedliwości bywało ukrócane przez przekupnych funkcjonariuszy postawionych na wyższych szczeblach. Mówiąc krótko, policjant w powieści kryminalnej, w której na końcu należy oddać laur sprawiedliwości, byłby po prostu bohaterem niewiarygodnym. Co innego detektyw: gość, który nie dba o awans, nie ma nad sobą szefa, i który pracuje na własny rachunek. Prywatny detektyw to idealny bohater dla powieści kryminalnej, ostatni sprawiedliwy w tym unurzanym po uszy w źle świecie. Czytaj dalej

Reklamy

John Howard Griffin: „Czarny jak ja”||W skórze „obcego”

czarny-jak-ja - bl

Mimo że świat wciąż prze do przodu, nowe technologie zachwycają swoimi możliwościami, to pewne aspekty wciąż pozostają niezmienne. Gdy prześledzimy dzieje ludzkości, to z pewnym smutkiem będziemy musieli stwierdzić, że natura ludzka na przestrzeni wieków niewiele się zmieniła. W każdej epoce wracają te same demony, które powodują destrukcję. Jak stary jest świat, tak stare są takie zjawiska jak rasizm i wszelkiego rodzaju ksenofobie. „Inny” zawsze wywoływał strach (który sam w sobie jest jeszcze zjawiskiem mało szkodliwym) oraz nienawiść (ta z kolei doprowadzała do wielu nieszczęść). W zetknięciu z „obcością” ludzie zazwyczaj mają do wyboru dwie opcje: ulec populizmowi i powtarzanym stereotypom, bądź włączyć myślenie i ową obcość zrozumieć i oswoić. Wśród tej drugiej grupy znajdują się też tacy, którzy postanawiają zawalczyć o prawa „innych”, bo nie zgadzają się na rasizm i wszelkiego rodzaju ksenofobie. Czytaj dalej

Brygida Helbig: „Inna od siebie”||Metamorfoza

in bl

Maria Komornicka, młodopolska pisarka, jest właściwie nieznana. Kiedy zaczynamy w internecie szukać informacji na temat epoki, w której tworzyła, to zauważamy, że wiadomości na jej temat, jeśli już występują, są bardzo skromne. A na pewno nie znajdziemy jej w gronie wybitnych twórców epoki, co oczywiście nie oznacza, że Maria nie była wybitna. Co się takiego stało, że Komornicka, uważana za cudowne dziecko, kobietę, dla której największe ówczesne polskie umysły ze świata literatury gotowe były pójść w ogień, została tak zapomniana i zepchnięta poza rubieże historii literatury? Jakie motywy stały za jej przedziwną przemianą? Brygida Helbig w książce „Inna od siebie” wprawdzie nie drąży powyższych kwestii, ale ze sposobu, w jaki przedstawia nietuzinkową postać Komornickiej, czytelnik sam może wysnuć odpowiednie wnioski. Czytaj dalej

Raymond Chandler: „Playback”||Marlowe – detektyw z zasadami

playback bl

O tym, jak bardzo Raymond Chandler był uzależniony od pisania o rzeczywistości, która go aktualnie otaczała, świadczy jego ostatnia (ostatnia ukończona w całości) powieść zatytułowana „Playback”. Utwór powstawał w czasach, kiedy Chandler już rzadko przebywał w Los Angeles, za to coraz bliższe były mu realia dalekie od wielkomiejskich. Z biografii Raymonda Chandlera autorstwa Toma Hineya dowiadujemy się, że fakt ten sprawiał mu już trudność podczas pracy nad „Długim pożegnaniem”. Toteż akcja „Playbacku” została umiejscowiona w małym miasteczku w Kalifornii. Bynajmniej jednak nie oznacza to, iż będziemy mieć do czynienia z sielanką, lub powolnym trybem małomiasteczkowego życia. Nie w czasach Chandlera. Bezprawie bowiem sięgało wtedy swoimi mackami również daleko poza wielkie metropolie pokroju Los Angeles. „Playback” to kolejna odsłona zepsutego świata, dla którego jedyną nadzieją są ludzie pokroju Philipa Marlowe’a. Czytaj dalej

Raymond Chandler: „Głęboki sen”||Świat zepsuty

gleboki sen bl

Droga Raymonda Chandlera do pełnego literackiego debiutu była długa i poprzedzona twórczością poetycką oraz pisaniem opowiadań do popularnej w latach trzydziestych „Czarnej Maski” – czasopisma publikującego opowiadania kryminalne. Ale to właśnie w okresie pisania do „Czarnej Maski” można upatrywać narodzin jego charakterystycznego stylu (pozostającego w ramach wymogów czasopisma, ale jednocześnie poza nie wychodzącego). Można także powiedzieć, że to właśnie wtedy rodziły się fabularne pomysły, które tak na dobrą sprawę w pełni rozwinęły się dopiero w dłuższej prozatorskiej twórczości Chandlera, czego przykładem jest choćby jego debiutancka powieść „Głęboki sen”. Chandler wykorzystał w niej rozwiązania fabularne, które zastosował już we wcześniejszych opowiadaniach, stąd dla czytelników znających jego twórczość z okresu „Czarnej Maski” nie było zaskoczeniem choćby zakończenie powieści. Ale w prozie Chandlera bynajmniej nie chodzi o zagadkę, ani o to, aby czytelnik na końcu został zaskoczony wymyślnym jej rozwiązaniem. Raymond Chandler podąża zupełnie inną drogą, różną od  drogi Artura Conan Doyle’a, czy Agathy Christie. Dowodem na przykład stwierdzenia samego Marlowe’a, kiedy twierdzi, że nie jest Sherlockiem Holmesem. Chandler idzie zupełnie inną i swoją drogą (choć jej pierwsze ślady wytyczył choćby Hammett), którą potem będzie podążać wielu innych autorów kryminalnych. Czytaj dalej

Tom Hiney: „Raymond Chandler. Biografia”||Jak rodził się Marlowe

tom hiney bl

„Kogóż obchodzi, jak pisarz dostał swój pierwszy rower?” – tak Raymond Chandler odpowiedział na propozycję napisania autobiografii, którą mu złożył brytyjski wydawca. W tym jednym zdaniu widać nie tylko stosunek pisarza do gatunku, jakim była autobiografia, ale także umiejętność wypowiadania celnych zdań, które stały się również jedną z cech jego literackiego stylu. A styl miał wręcz genialnych. To nie tylko cięte riposty Marlowe’a (choć nie zawsze, Chandler dbał o to, aby jego bohater nie za często miał ostatnie zdanie, bo wówczas stałby się mniej realny), ale także ciekawe metafory, szczegółowe opisy postaci – łącznie z opisem ubrań, wiernie oddany klimat zepsutego Los Angeles. Raymond Chandler to pisarz nietuzinkowy i o ile on sam wyrażał niechęć do uzewnętrzniania się w formie autobiografii, to ogromnym niepocieszeniem byłoby nie stworzenie choćby biografii autora. Na szczęście Tom Hiney, nie zważając na powyższe zdanie (w dodatku chyba trochę przekornie umieszczając je w formie motta do przedmowy swojej książki), podjął się zadania spisania życiorysu jednego z najlepszych twórców czarnego kryminału. Całość wypadła świetnie i warta jest polecenia nie tylko fanom amerykańskiego pisarza. Czytaj dalej

Agnieszka Płoszaj: „Czarodziejka”||Gdzie znikają niechciane dzieci

płoszaj bl

Zanim przeczytałam „Czarodziejkę” Agnieszki Płoszaj, sięgnęłam po „Lampiony” Katarzyny Bondy. Obie książki łączy to samo miejsce akcji. Zarówno debiutantka, jak i pisarka o ugruntowanej literackiej pozycji, miejscem zdarzeń uczyniły Łódź. Pomyślałam więc, że będzie to ciekawe doświadczenie literackie, tj. zobaczyć Łódź oczami obu autorek. Zwłaszcza, że nigdy w tym mieście nie byłam. Doświadczenie miało być o tyle ciekawe, że Łódź w obu tych książkach opisywana jest z dwóch perspektyw. Agnieszka Płoszaj to rodowita łodzianka. Katarzyna Bonda natomiast obecnie mieszka w Warszawie. Fakt ten nie obył się bez znaczenia dla fabuły obu książek. W „Lampionach” mamy więc perspektywę z zewnątrz – pretekstem do jej zastosowania jest wysłanie głównej bohaterki, Saszy Załuskiej, do prowadzenia śledztwa w Łodzi; w „Czarodziejce” natomiast mamy bohaterki od urodzenia w Łodzi mieszkające. Wspaniale, prawda? Można sądzić, że po lekturze obu książek moja wiedza o Łodzi znacznie się poszerzy. Ale czy faktycznie tak się stało? Czytaj dalej