Marcin Wroński: „Portret wisielca”||Zbrodnia na uniwersytecie

wroń

„Portret wisielca” Marcina Wrońskiego to już ósma część lubelskiego cyklu z Zygą Maciejewskim. Dla mnie natomiast jest to pierwsze spotkanie z Maciejewskim i z Lublinem w stylu retro. Muszę przyznać, że udane. Na tyle udane, że zaostrzyło mój czytelniczy apetyt na pozostałe części. Kryminał retro jest szczególnym rodzajem powieści kryminalnej, ponieważ wymaga od autora nie tylko umiejętności kreowania ciekawych postaci i fabuły, ale także dogłębnego poznania realiów jakie panowały w czasach, w których akcja powieści ma się toczyć. A na realia z kolei składa się mnogość elementów. Takich jak sytuacja polityczna, społeczne nastroje, mówiąc ogólnie: wszystko to, co tworzy klimat danej epoki. Skoro „Portret wisielca” to już ósma część przygód z Maciejewskim, to z pewnością nie będę odkrywcza, jeśli stwierdzę, że Wroński egzamin z realiów lat trzydziestych ubiegłego wieku zdaje wręcz celująco. Niemniej jako że to moje pierwsze spotkanie z lubelskim cyklem, nie mogę tego faktu nie zauważyć i o nim nie wspomnieć. Czytaj dalej

Reklamy