Bartosz Szczygielski: „Krew”||Co dalej z Gabrielem Bysiem?

krew bl

Kiedy doszłam do ostatniej strony „Aorty” Bartosza Szczygielskiego, w mojej głowie pojawiło się jedno natrętne pytanie. Zaczęłam mianowicie zastanawiać się nad tym, co autor zrobi z postacią Bysia w kolejnych częściach, bo w pierwszej skończył z nim mocno, bez sentymentu, zostawiając sobie pole do popisu, do manewrowania literacką wyobraźnią w różnych kierunkach. Minął ponad rok, a w moich rękach znalazła się „Krew” i odpowiedź na stawiane wcześniej pytania. Gabriel Byś i szpital psychiatryczny! Wyśmienicie, pomyślałam i zaczęłam czytać, ogromnie ciekawa, co Bartosz tym razem czytelnikom zgotował.

No więc Byś po wydarzeniach z „Aorty” ląduje w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach, a autor odmalowuje przed nami specyfikę tego miejsca. Z humorem, bo mimo że psychiatryk to w gruncie rzeczy przestrzeń ponura, to oglądana z perspektywy Bysia trąci właśnie charakterystycznym dla policjanta humorem. Tworki to miejsce, gdzie nad jego bywalcami stosuje się kontrolę, są w końcu chorzy, ale też miejsce, gdzie trzeba nauczyć się funkcjonować, obchodzić pewne procedury. Tego musi się uczyć Byś, bo koniec końców nie jest przecież wariatem. Jest w sytuacji zniewolenia, ale nie czuje się zdeterminowany, aby z tym walczyć. Byś się przystosowuje, wie, że to sytuacja tymczasowa.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie pewne nietypowe znalezisko, świeże ludzkie serce, które dla Bysia staje się przyczynkiem do poprowadzenia śledztwa na własną rękę, dla innych, o zgrozo, powodem irracjonalnego kultu. Kult ów oczywiście został przedstawiony z odpowiednim dystansem, prześmiewczo, przez co Szczygielski porusza kwestię irracjonalizmu towarzyszącego kultywowaniu rzeczy przypadkowych, którym właśnie irracjonalnie nadaje się jakieś boskie znaczenia.

Ale „Aorta”, a za nią „Krew”, to nie tylko opowieść o Bysiu. Bardzo ważna, myślę, że nawet ważniejsza, jest Kaśka Sokół. Ona również znajduje się w sytuacji zniewolenia. W przeciwieństwie do Bysia jej sytuacja jednak nie jest tymczasowa. To od niej samej, od jej determinizmu, sprytu, woli walki, zależy czy wyrwie się ze szpon Dziergi, prószkowskiego mafiosa. To zaskakujące jak Bartoszowi znakomicie wychodzi kreacja tej postaci, postaci kobiecej, bo przecież jest facetem i to Byś powinien spod jego pióra (palców na klawiaturze) wynurzać się z większym pazurem. Ale jak widać, to tylko teoria. Kaśka to szalenie silna babka, z doświadczeniem życiowym, które niejedną osobę by załamało. Z drugiej strony funkcjonuje w tym złym świecie od dziecka, więc musiała wykształcić w sobie również cechy, które by ją do tego świata przystosowały. Zna jego reguły i zmuszona jest często nie tylko grać według nich, ale również je wykorzystywać na własną korzyść. Bez sentymentu, z wyrachowaniem. To taka trochę noirowa femme fatale – nie wiem, czy Bartosz zrobił to świadomie, czy tak po prostu wyszło, ale w jednej scenie mamy wyraźne nawiązanie do filmu „Listonosz zawsze dzwoni dwa razy”, które podsuwa nam trop prowadzący do tego, aby Kaśkę sytuować w określonej tradycji literackiej. A i do zguby ta Kaśka potrafi sprowadzić, oj potrafi…

Wiele osób zauważyło, że w „Krwi” tempo jest inne, wolniejsze, wydarzenia mniej spektakularne. Ależ to pozory! Nie, może inaczej. Tempo faktycznie jest wolniejsze, ale wspaniale, bo to tylko usypia czujność czytelnika. Na końcu mamy  bowiem wszystko to, za co polubiliśmy „Aortę”. Koniec jest jak oglądanie horroru z poduszką w ręku, która ma nam służyć za osłonę przed mocnymi scenami. W rzeczywistości niby ją trzymamy, zakrywając twarz, a i tak zerkamy na ekran. Autor się nie patyczkuje, jest przemoc, to pokazuję ją tak, jak ona funkcjonuje w tym zepsutym świecie – tu nikt nie czuje empatii, nieważne są związki rodzinne, jest czarno, mrocznie, nikt nikogo nie głaszcze i nie przytula. No ale przecież i po to sięgamy do kryminałów. Po to, aby dotknąć mrocznej strony, ale się w niej nie unurzać. Wyjść, kiedy mamy na to ochotę, ze świadomością, że to tylko fikcja. Twórczość Bartosza Szczygielskiego taką fikcję nam daje. Gorąco polecam miłośnikom mocnych wrażeń, ale też smakoszom literatury, bo smaczków literackich, licznych zdań sentencjonalnych tu nie braknie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s