Cezary Harasimowicz: „Miejsce odosobnienia”||Więźniowie CIA w Polsce

miejsce2

Na pewno znacie te emocje, które towarzyszą przy czytaniu świetnej książki, bądź oglądaniu wciągającego filmu. Fabuła wciąga nas totalnie, zapominamy o otaczającym świecie i bez reszty zatapiamy się w wizję pisarza, lub reżysera. Książek pisze się dużo. Wprost proporcjonalna jest także ilość powstających filmów. Ale za ilością nieczęsto idzie jakość. Tak naprawdę niewiele jest książek i filmów, które z ogromnym impetem potrafią nas wbić w fotel, czy inne podłoże, na którym właśnie czytamy książkę, bądź oglądamy film. To prawda, że jest dużo dobrych książek i filmów, ale tylko te naprawdę dobre są wstanie przeorganizować nam czas tak, aby oddać się wyłącznie przyjemności czytania, lub oglądania. Tylko te naprawdę dobre sprawiają, że śledzimy akcję z wypiekami na twarzy, ciekawi czym autor na kolejnych stronach nas jeszcze uraczy. Do grona pozycji, które raczą czytelnika powyższym rodzajem przyjemności z pewnością można zaliczyć „Miejsce odosobnienia” Cezarego Harasimowicza. Dlaczego? Bo „Miejsce odosobnienia” wybija z przyzwyczajeń. Zrozumiałe jest więc, że coś, co jest niesztampowe, będziemy śledzić podekscytowani. Ponadto „Miejsce odosobnienia” funduje czytelnikowi jazdę bez trzymanki jeśli chodzi o zwroty akcji. Są tak samo zaskakujące, jak niesztampowość relacji dwójki bohaterów: Górskiej i Kolskiego. Jeśli sięgnięcie po najnowszą powieść Harasimowicza, możecie liczyć na emocjonalno-intelektualny rollercoaster. Będą wysokie wzniesienia, strome spadki i gwałtowne zakręty. Wasz błędnik oszaleje. Ale tyle o emocjach. Czas przejść do konkretów.

A pierwszym konkretem jest narrator. To przede wszystkim od niego zależy, czy opowiadana historia nas wciągnie. Właściwie można zaryzykować stwierdzenie, że ważniejsze jest to, jak dana historia jest opowiedziana, niż sama historia. Autor zwykle ma do wyboru dwa rodzaje narracji jeśli chodzi o osobę. Harasimowicz wybrał narrację trzecio osobową. Choć podejrzewam, że jeśli zdecydowałby się na pierwszą osobę wyszłoby mu równie przecudnie. Narrator w „Miejscu odosobnienia” jest bowiem znakomitym opowiadaczem. Wręcz rozpieszcza czytelnika. Nawet ten najbardziej wymagający będzie usatysfakcjonowany. A jakie stosuje triki! Do moich ulubionych na pewno przejdzie ten z zawieszaniem akcji i przechodzeniem do innego wątku, często mającego charakter retrospekcji. Skoro już przy retrospekcjach jesteśmy, to należy zwrócić uwagę na kolejne ciekawe rozwiązanie stosowane przez Harasimowicza. Tok narracji bowiem jest przetykany wypisami z akt osobowych bohaterów, ale aby nie były to suche wypiski, autor tuż po wypisie z akt przedstawia nam wydarzenia z przeszłości poszczególnych bohaterów, które miały miejsce w ich prawdziwym życiu. Do tego Harasimowicz jest mistrzem zwodzenia czytelnika, czego owocem są również zwroty akcji. Operuje także ciekawymi porównaniami i spostrzegawczym okiem (uchem, nie przesadzę, gdy powiem, że chyba wszystkimi zmysłami) jeśli chodzi o opis postaci. Gwarantuję. Zakochacie się w narratorze „Miejsca odosobnienia”.

Kolejnym konkretem jest relacja Górska-Kolski. Co za para! On – były esbek, ona – sympatyczka Solidarności. Już ten sam fakt wystarcza, aby tę relację intrygująco ustawić. Dwie strony barykady, dwa światopoglądy. Na tej linii po prostu musi iskrzyć. Ale Harasimowicz nie poprzestaje na tym. Scena, w której bohaterowie postanawiają pójść ze sobą do łóżka jest po prostu genialna. To co się wydarzyło po tym jak zamknęli za sobą drzwi  hotelowego pokoju po prostu mnie rozwaliło. Niesztampowość relacji Górska-Kolski jest niezaprzeczalnym faktem. Nieprzekonanych odsyłam oczywiście do powieści.

Konkretne są także realia. Sposób, w jaki odmalowuje je Harasimowicz sprawia, że czytelnik namacalnie czuje, gdzie i do jakiej przestrzeni czasowej pragnie go zabrać autor. Akcja dzieje się na początku lat dwutysięcznych. W kinie leci „Dzień świra”, Polską rządzi SLD.

I teraz jest dobry moment, aby powiedzieć o czym jest „Miejsce odosobnienia”. Jest to powieść z gatunku political fiction. Na tle autentycznych wydarzeń autor snuje opowieść o polskiej transformacji. Wniosek, że od czasów komuny niewiele się zmieniło, byłby mocno przesadzony, ale nie jest też tak kolorowo, jak można sądzić. Polska, o którą walczyła Górska okazuje się bowiem mieć wiele ciemnych stron. Jedną z nich są więzienia CIA, gdzieś w odosobnionym zakątku naszego kraju, w których torturuje się ludzi. „Miejsce odosobnienia” jest więc nie tylko rozrywką na wysokim poziomie lecz również powieścią dotykającą kwestii moralnych oraz będącą obrazem Polski po roku 1989. Przedstawionym do tego tak skrupulatnie, że obcokrajowiec bardzo szybko się w nim połapie. Narrator bowiem nie szczędzi szczegółowych wyjaśnień kwestii, które nam być może są dobrze znane, lecz obcokrajowcom już niekoniecznie.

Lato to bardzo wymagająca pora roku, jeśli chodzi o dobór lektur, a właśnie latem recenzuję „Miejsce odosobnienia” Cezarego Harasimowicza. Wymagająca, ponieważ na dworze jest ciepło, rozprasza nas pogoda i trudno jest się skupić na lekturze. Dlatego jeśli się już na nią decydujemy, to musi to być coś naprawdę dobrego, aby przykuło nas na dłuższy czas do jednego miejsca i wygrało konkurencję na przykład z plażowaniem nad jeziorem, czy innymi letnimi rozrywkami. „Miejsce odosobnienia” jest gwarancją takiej lektury. Polecam więc także na ciepłe dni.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s