Robert Ziębiński: „Furia”||Twardzielka

fur fur

Kiedy recenzowałam poprzednią książkę Roberta Ziębińskiego zatytułowaną „Wspaniałe życie”, stwierdziłam, że wykreowany przez autora bohater równie dobrze mógłby ruszyć w miasto nie jako wychodzący z nałogu alkoholik, ale jako iście czarno-kryminalny detektyw. Miał wszystkie atrybuty. Był ironiczny, ze specyficznym poczuciem humoru, trudną przeszłością no i miał ten nieszczęsny nałóg, którym już niemal zawsze obdarza się bohatera-detektywa. W dodatku język powieści też przystawał do czarno-kryminalnych wytycznych. Niedawno wyszła kolejna książka autora i w zasadzie jest klasycznym czarnym kryminałem, czyli autor jakby wykorzystał wszystkie elementy, których znajomość okazał we „Wspaniałym życiu”. W zasadzie. Czytaj dalej

Reklamy

Powódź sztucznych świateł (cz. 2)

poww 2

W lipcu 1939 roku lipa pachniała oszałamiająco.

Gdy brałeś głęboki oddech, czułeś, że lato zbliża się nieodwołalnie, słodki zapach lipowych kwiatów nie mógł równać się z niczym innym w upalny dzień. Nęcił pszczoły, które tańczyły wokół kwiatów, spijały z nich nektar, szumiały, a potem wracały do ula, zaklinały lato w miód.

Michał Zborowski lubił miód lipowy. Zimą przypominał lipcowe popołudnia, oszałamiający zapach lipy i czas spędzany na lipowym drzewie. Dzielił go wraz z pszczołami. One zapylały kwiaty, a on zrywał te kwiaty, suszył na herbatę.

Potem, gdy lipa przekwitła, lubił na niej siedzieć. Dawała chłód, samotność oraz była świetnym punktem obserwacyjnym. Widział z niej ulicę Kasynową, przerzedzony sosnowy las, krzewy tarniny, dzikiej róży i kępy jeżyn. A przede wszystkim miał idealny widok na „Pohulankę”, polanę, gdzie kiedyś odbywały się zabawy i festyny.

To były dobre czasy. Czytaj dalej

Czarny kryminał ma się źle

mini bl

Kryminał należy do literatury gatunkowej, co oznacza, że są pewne wyznaczniki, które go klasyfikują. Ale kryminał kryminałowi nie równy i w obrębie gatunku możemy odnaleźć różne typy kryminałów. Jedne ogniskują się wokół zagadki, inne kładą nacisk na tło społeczno-obyczajowe, jeszcze inne na relacje między bohaterami i ich rys psychologiczny. Są też takie, które starają się łączyć poszczególne elementy, co wydaje się najrozsądniejszą opcją. Ale o tym później. Można powiedzieć, że istnieje swoista mapa kryminału, na której znajdują się jego poszczególne odmiany. Gdzie na tej mapie znajduje się czarny kryminał? Czytaj dalej

Dror A. Mishani: „Człowiek, który chciał wszystko wiedzieć||Człowiek, który musiał pogodzić się z niewiedzą

człłłłł

„Człowiek, który chciał wszystko wiedzieć” to trzecia książka izraelskiego pisarza opublikowana w Polsce. I wszystko wskazuje na to, że ostatnia. Zajrzałam na profil autora, Drora A. Mishaniego, na Facebooku i ostatnie aktualizacje pochodzą z 2015 roku, czyli z czasu, gdy powieść wyszła w Izraelu. Być może to tylko tymczasowy zastój, a autor coś właśnie szykuje dla swoich izraelskich czytelników. Ale nawet jeśli szykuje, to obawiam się, że polski czytelnik nie będzie miał okazji sięgnąć po kolejną, nową powieść autora. Książka „Człowiek, który chciał wszystko wiedzieć” ukazała się w Mrocznej Serii Wydawnictwa W.A.B., która to seria została przez wydawcę zlikwidowana, a nowi decydenci w wydawnictwie stawiają obecnie raczej na literaturę niższych lotów, za to lepiej sprzedawalną. Cóż, coś za coś. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że jeśli Dror A. Mishani opublikuje nową powieść, znajdzie się inny polski wydawca, gotowy wydać coś naprawdę dobrego. Trzymam kciuki. Czytaj dalej

Powódź sztucznych świateł (cz. 1)

zabawa1

Afisz nie mógł być pospolity.

Na pospolitość mógł sobie pozwolić krawiec, który otworzył w marcu pracownię na ulicy Sienkiewicza. Ten nie musiał gimnastykować się nad każdym zdaniem, dobierać właściwie słowa, dbać o obrazowość opisu. Wystarczyło, że zwyczajnie poinformował mieszkańców o otwartym przez siebie zakładzie krawieckim, cenach i własnym doświadczeniu. Ulotki poszły w ruch!

On natomiast musiał się postarać. Czytaj dalej

Dobre zakończenie

happy1

Postawienie ostatniej kropki to ważny moment w procesie pisania. Towarzyszą mu różne emocje. Przede wszystkim czuje się radość z zakończenia kolejnego pisarskiego projektu. Ostatnia kropka jest jak zwieńczenie ciężkiej, żmudnej pracy obfitującej zarówno w wzloty jak i upadki. Niektórzy autorzy mówią też o smutku wynikającym z rozstania z historią i bohaterami, z którymi żyło się przez ostatnie miesiące. Na szczęście pisarstwo to taka praca, której proces jest powtarzalny. Po skończeniu jednej książki, odpoczynku, autor zwykle zaczyna żyć nową opowieścią, pojawia się ekscytacja, ciekawość, co tym razem wyjdzie z nowego projektu. Ale to historia na inny felieton. Czytaj dalej

Aleksandra Zielińska: „Bura i szał”||Trauma i uleczenie

szał11

Temat traumy z dzieciństwa i jej rezonowania w dorosłym życiu nie jest tematem nowym dla literatury. W czasach gdy problem ten rozłożony jest na czynniki pierwsze przez psychologię i psychiatrię, literatura może jeszcze coś na ten temat odkrywczego powiedzieć? I właściwie czy to dobry temat dla literatury, która chce być czymś więcej niż tylko rozrywką? O ile literatura popularna bazuje na ogranych motywach, przetwarza je, czasem podaje w znanej formie, to czy literatura wyższych lotów może sobie na takie ogrania pozwolić? Te i wiele innych pytań wywołuje lektura powieści Aleksandry Zielińskiej „Bura i szał” (tak, już tytuł zdradza o czym będzie rzecz, zupełnie nie pozostawiając miejsca na interpretację, a przecież po ambitnej literaturze raczej spodziewamy się tytułu metaforycznego i wieloznacznego). Czytaj dalej

Więzy

statua-wolnosci bl

Są nowojorczycy marzący o starym kontynencie, Europie, a zwłaszcza Paryżu, będącym dla nich synonimem elegancji i stylu.

Oczywiście nie chodzi tylko o ten styl i elegancję. Paryż to coś więcej. To amerykańskie marzenie, które wyszło poza granice Stanów Zjednoczonych. To miasto miłości.

Ale Rita nigdy nie marzyła o Paryżu.

Śniła swój amerykański sen tu, w Nowym Jorku, czekając aż wreszcie się wyśni i będzie mogła powiedzieć, że Ameryka to kraj, w którym każdemu może się udać. Od zera do milionera. Od Instagrama do najlepszych nowojorskich galerii, w których na wernisaże jej prac będą przychodzić najbogatsi, zupełnie nie znający się na sztuce, ale z wrodzonego lub nabytego wraz z fortuną snobizmu, gotowi będą wyłożyć duże pieniądze, by tylko mieć jej fotografie w swoich apartamentach na Piątej Alei.

Bo Rita marzyła o tym, aby zostać znanym fotografem. Czytaj dalej

Autor wjeżdża w dresie, autorka jest naga

biblioteka

Do napisania niniejszego felietonu zainspirowała mnie zabawa, która zdobyła sobie ostatnio niezwykłą popularność na Facebooku. Z pewnością każdy z Was albo sam wziął w niej udział, albo zetknął się z nią na profilach znajomych, którzy z jakichś powodów postanowili podzielić się z innymi osobami tytułami siedmiu książek, jakie wywarły na nich wpływ lub z pewnych względów okazały się dla nich ważne. Siedem dni, siedem książek, bez żadnych wyjaśnień, tylko okładka – większość udostępnionych zdjęć rozpoczynało się takim właśnie sloganem, choć zdarzało się, że oprócz przyjętego przez wszystkich schematów, wiele osób czuło się zobligowanych, aby objaśnień udzielić. I dobrze. W końcu czytając, kształcimy w sobie nie tylko umiejętność wypowiedzi, ale też potrzebę artykułowania pewnych spraw. Czytaj dalej

Marcin Wroński: „Morderstwo pod cenzurą”||Początek cyklu z Zygą Maciejewskim

mordd

Biorąc do ręki „Morderstwo pod cenzurą” Marcina Wrońskiego trzeba mieć świadomość, że książka swoje pierwsze wydanie miała już ponad dekadę temu! Cóż to jest dziesięć lat w historii literatury? Okazuje się, że w dzisiejszych czasach dekada to jak kiedyś wielowiekowe okresy literackie. Dziś krajobraz złożony z literatury kryminalnej jest zupełnie inny, niż w czasie, gdy kryminalnie debiutował Wroński. Wiele miast było wówczas białymi plamami jeśli chodzi o fikcję kryminalną, autorów parających się gatunkiem kryminalnym również było zdecydowanie mniej, a sam gatunek nie cieszył się takim uznaniem jak dziś. Minęło dziesięć lat i można zaryzykować stwierdzenie, że kryminałów obecnie wydaje się więcej niż jeden przeciętny czytelnik jest w stanie przeczytać przez cały rok. Warto jednak pamiętać o tych, którzy ten gatunek u nas spopularyzowali. A że Wroński przyczynił się do popularyzacji kryminału – tu nie powinno być żadnych wątpliwości. Czytaj dalej